Operatorzy maszyn wielooperacyjnych

operatorharvestera

Operator harvestera czy forwardera to w Polsce temat silnie rozwijający się. Zapotrzebowanie wzrasta wraz ze wzrostem maszyn jakie pojawiają się w lasach. Maszynę wielooperacyjną możemy mieć w ciągu dosłownie kilku dni , jeśli jest taka potrzeba. Wylewają się z internetu oferty nowych i używanych modeli. Natomiast specyfika samych maszyn, specyfika lasu oraz wymagane doświadczenie, powodują że operatorem takiego sprzętu nie można się stać równie szybko jak go kupić.

Artykuł dedykowany jest dla osób, które jeszcze nie pracowały na takich maszynach lub nawet nie pracowały w lesie. Nie ma on na celu odstraszyć nikogo , wręcz przeciwnie – zachęcić do tego rodzaju pracy. Doświadczeni operatorzy mają swoje wnioski i spostrzeżenia sytuacyjne, dlatego zapraszam do dawania komentarzy na facebook-u.

Oglądając w internecie prace np harvestera, można dojść do wniosku że operator przychodzi do pracy wsiada do klimatyzowanej kabiny z dobrym nagłośnieniem, uruchamia silnik i przez 8 godzin “bawi” się joystickami ścinając drzewa. Czyli takie granie w grę komputerową tylko że na żywo.

Niestety, aż tak różowo nie jest. Z kabiny trzeba wysiadać. Operator nie tylko ścina drzewa , ale i dba o maszynę. Praktycznie codziennie jest smarowanie newralgicznych punktów , a co kilka dni całej maszyny.                                                                                                                                                                 Zmiana łańcuchów , dolewanie paliwa i oleju, inspekcja, czyszczenie to absolutne minimum jakiego możemy być pewni. Dość często zwłaszcza jak jesteśmy “świeży” i nie mamy wypracowanej techniki operowania pękają węże hydrauliczne , wtedy czeka nas ich wymiana. Więc z założenia nie możemy bać się kluczy, bo raczej przy takiej awarii nikt nam nie pomoże.                                                                           Jeśli klucze i pobrudzenie nam niestraszne to bardzo dobrze, idziemy dalej. Praca w kabinie to praca w samotności i co ciekawe nie każdy tak lubi. Duszą towarzystwa tu nie zostaniemy , chyba że podczas przerw. Bardzo często być operatorem równa się z pracą w delegacji.  Oczywiście te informacje są marginalne, ale trzeba mieć świadomość realiów.

Jeśli nasze doświadczenie jest żadne , pozostaje odbyć kurs operatora maszyn wielooperacyjnych. Opowiedzą o maszynach, o bezpieczeństwie, praktycznie popracujemy w maszynie, zdobędziemy uprawnienia UDT (chodź możemy je sami zrobić). Czyli jesteśmy operatorami.

Jak podaje jeden ze szwedzkich producentów harvesterów , operator żeby uzyskiwać ok 90% wydajności maszyny potrzebuje na to ok dwóch lat , czyli musimy się gdzieś zatrudnić, żeby doświadczenia nabierać. Będziemy  musieli mieć dużo szczęścia żeby trafić na nową maszynę. Z racji ich ilości i faktu racjonalności. Czyli powierzenie komuś praktycznie bez doświadczenia maszyny, której wartość liczona jest w milionach złotych.

Po tym wstępie rodzi się pytanie , jaki operator to dobry operator ?                                                     Tutaj zawsze w grę wchodzą dwa czynniki, wydajność i dbanie o sprzęt. Muszą iść z sobą w parze. Sama wydajność nic nie znaczy. Jedynie świadczy o opanowaniu koordynacji wzrokowo ruchowej , ale i nie zawsze. Dbanie o sprzęt , przy niskiej wydajności powoduje że maszyna nie zarabia , więc także nie ma to sensu.  Dlatego jest naprawdę dużym problemem dla właściciela maszyny znaleźć odpowiedniego operatora. W sytuacji gdy maszyna ulega awarii, zazwyczaj to operator kontaktuje się z serwisem. Gorzej jak kontakt wygląda na zasadzie zgłoszenia , a nie rozmowy. Tzn na pytania serwisanta operator odpowiada ” proszę Pana nie jestem mechanikiem , ja się na tym nie znam, proszę przyjechać”. Często można przeprowadzić szybką diagnostykę za pomocą  manometru lub miernika elektrycznego bez ingerencji w maszynę. Kończy się to często dosłaniem części lub wskazówkami serwisu do wyeliminowania problemu. Przy biernej postawie operatora , potrzebny jest przyjazd serwisu z każdym problemem. Czyli koszta diametralnie rosną. Duże ilości pozyskania, przy braku technicznego dbania operatora o maszynę powoduje że bilans strat jest wyższy niż zysków (koszty napraw i przestojów). Tutaj nie chodzi o to że operator ma być jednocześnie mechanikiem , a o racjonalne podejście, raczej inicjatywę.

To co skłania do zastanowienia się nad pracą to nie oszukujmy się relatywnie dobre zarobki. Miejmy jednak świadomość jak wygląda całokształt pracy operatora. Młodym stażem proponuje nie udowadniać za wszelką ceną swojej wartości w m3 , gdyż może być to zgubne.

Techniki operowania nie nauczymy się z książek czy internetu. Trzeba to wypracować samemu. Jeśli jesteśmy zupełnie nie związani z lasem zacznijmy od przyswojenia pojęć branżowych ( sortyment drewna, kopalniak, podszyt, trzebież,…  etc) , zasad bezpieczeństwa i budowy maszyn, będzie o wiele łatwiej na kursie.

 

Żeby operować maszyną wielooperacyjną wystarczy +/- miesiąc , żeby być dobrym operatorem potrzeba wielu lat , pamiętajmy o tym.

 

 

 

Comments are closed.