DOCIĄŻANIE KÓŁ MASZYN LEŚNYCH

NAPEŁNIANIE OPON MASZYN LEŚNYCH

Napełnianie kół w maszynach leśnych jest dość często stosowane przez samych producentów, czyli nawa maszyna opuszczająca fabrykę ma taką modyfikację wprowadzoną. Często sami właściciele maszyn dokonują takich ulepszeń.

Niestety nie zawsze jest to racjonalnie uwarunkowane i tym tematem się zajmiemy. Co nam daje zalanie kół płynem. Zdecydowanie zwiększa się masa , a co za tym idzie zmienia się środek ciężkości maszyny, w tym przypadku jest bardziej korzystny.  Wzrost masy powoduje stabilizacje podczas pracy. Możemy w większym zakresie operować żurawiem, nie powodując wychyleń i odrywania się kół od podłoża. Zwiększa się sztywność , co powoduje mniejsze zużycie elementów ramy , głównie przegubu centralnego. Także takie elementy jak hamulec ramy (zwłaszcza cierny) oraz piasty i wózki zostają poddane mniejszym obciążeniom, te ostatnie głównie udarowym. Jest to bardzo przydatne przy trzebieżach wykonywanych ze szlaków. Jeśli maszyna operuje z wyznaczonych szlaków , może  stabilnie pracować w całym zakresie długości żurawia. Dotyczy to głównie czterokołowych harvesterów trzebieżowych. Jednak wzrost masy to nie tylko same zalety, są również wady. Większa masa do przemieszczenia , to potrzeba większej ilości energii  , czyli wzrost spalania. Kolejna rzecz to większa podatność na ugrzęźniecie. Zmienia się także nacisk na podłoże czyli kg/cm2 , powodujący szybsze chodź nieznacznie zużycie opon, oraz ma wpływ na czynnik ekologiczny.

Jeśli uznaliśmy że należy dociążyć maszynę , pojawia się pytanie jak nalać i co nalać do kół. Mamy jak zawsze dwie opcje , sami , albo zlecić. Polecam dokonać tej czynności w własnym zakresie , gdyż sam proces jest dość prosty , nie wymaga także dużych nakładów finansowych. Najpierw jedna bardzo kluczową rzeczą jest co wlać , bo możliwości jest kilka , niestety jak zawsze najlepsze są najdroższe.

Do wyboru mamy : chlorek wapnia, chlorek magnezu , chlorek sodu, glikol , płyn do spryskiwaczy.

Jeśli chlorki czyli sole są najtańsze i najczęściej stosowane, powodują korozję. Glikol najlepiej z inhibitorami korozji (czyli płyn do chłodnic) , czy też płyn do spryskiwaczy ma lepsze parametry jeśli chodzi od degradację korozyjną, natomiast cena wzrasta znacznie.Jeśli maszyna jest dość nowa , nie ma uszkodzeń opon na zasadzie przeciętych płócien od środka aż do metalowego oplotu opony, felgi nie są skorodowane , można bez wahania zastosować któryś z chlorków. Fabrycznie tez tak jest zalewane, przeważnie chlorkiem wapnia. Jeśli maszyna pracuje wiadomo że występowanie korozji jest ograniczane przez ruch. Problem pojawia się przy dość wyeksploatowanych kołach , gdyż chlorki mogą dokonać dość szybko dzieła zniszczenia.

Pamiętać należy że bez względu co zastosujemy , temperatura zamarzania roztworu powinna wynosić ok -25 stopni . Jako przykład żeby uzyskać 100l roztworu o tej temperaturze zamarzania, opartego o chlorek wapnia , należy wymieszać 34 kg chlorku wapnia i 86 l wody. Masa ok 120 kg. W zależności od rozmiaru opony , ustalamy jej pojemność z katalogu i przygotowujemy roztwór zgodnie z podaną proporcją. Jeśli chodzi o glikol stosujemy się do proporcji rozcieńczania podaną przez producenta glikolu. Średnio to 1:2,5. Pamiętajmy że opona może być napełniona tylko w 75% , czyli jeśli mamy pojemność opony 300l odczytaną z katalogu, możemy wlać do niej 225 litrów roztworu.

Proces wlewania jest dość prosty , wymaga ustawienia koła w pozycji wentylem do góry , uniesieniem koła. Wykręcamy zawór z wentyla (tzw. maszynkę) i nakręcamy zawór do napełniania. Jest to zawór posiadający  otwór do odpowietrzania i cienką rurkę do wlewania roztworu. Zakończony jest złączem na wąż przeważnie 1/2 cala. Taki zawór jest łatwo dostępny u sprzedawców internetowych pod nazwą zawór do napełniania opon w cenie na ta chwilę ok 100zł.  Jeśli nie mam takiego zaworu możemy w wentyl wsadzić cienki wężyk lub rurkę na ok 10 cm odchyloną w jakimś kierunku żeby nie skapywało do dołu. Pamiętać należy żeby rurka/wężyk nie dolegał szczelnie do wentyla ( ma być luz) żeby odprowadzać powietrze.

Gdy już to mamy , zbiornik z przygotowanym roztworem stawiamy wyżej nisz koło od jego spodu wyprowadzamy wąż łączymy z zaworem do napełniania lub cienkim wężykiem/rurką i czekamy. Ponieważ jest to spadek grawitacyjny , to długo będziemy czekać. Dlatego stosuje się zwykłą pompę zanurzeniową do wody , skraca do wielokrotnie czas , dodatkowo miesza roztwór. Jeśli mamy w zbiorniku ilość roztworu wyliczoną do naszego koła , czekamy aż cały spłynie , wkręcamy zaworek do wentyla , pompujemy koło i operacja zakończona. Jeśli ilość roztworu w zbiorniku była zbyt duża , zacznie się on wylewać z wentyla i to oznacza że mamy lekko ponad 75% objętości. Nie jest to wyznacznik , natomiast trzeba przerwać nalewanie , poczekać aż spłynie nadmiar , zakręcić zawór wentyla i dopompować.

 

Comments are closed.